NOWA EPOKA LODOWA
Nie rozpoczęła się tysiące lat temu pod biegunem, lecz nastała przed dwoma laty w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym, gdy dla jej inicjatorów ten synonim dobrobytu stał się oznaką tragedii, do której zakończenia zapragnęli się przyczynić. Początkowo swoim zasięgiem nieśmiało objęła Trójmiasto, dzisiaj stopniowo wykracza poza nie. Czym jest ta „wegańska epoka lodowa”, jak ważny to fenomen w czasach konsumpcjonizmu, i jak lodowy deser może pomóc Ziemianom?
Oto krótka opowieść o niezwykłych lodach stworzonych ze zwykłej wrażliwości. Poszukiwanie wyrafinowanej słodyczy dla ludzkich zmysłów bez powodowania niewysłowionej goryczy eksploatowanych zwierząt zaowocowało powstaniem marki lodów oferującej nową jakość dla miłośników mrożonych deserów. O genezie lodów Gelati Giuseppe – bo o nich mowa – Vege pisało w numerze 08/2009; dziś więcej o tym, co zaszło w międzyczasie i o metamorfozie, jaka pozwoli cieszyć się tym produktem szerszej rzeszy konsumentów.
Nowa historia starej tradycji
Lody znane są od dawna, lecz w wegańskim kręgu było to dotychczas pojęcie bardzo zubożone. Choć zmrożony sok owocowy w postaci sorbetu może być ich namiastką, to do pełni doznań brakuje kremistości i szeregu smaków znanych z klasycznych lodów. Niestety, te ostatnie, zawierając mleko krowie i jajka, są przez wegan wykluczane jako nieetyczne, a na potrzeby tak wąskiej grupy odbiorców rynek jest niemal głuchy. Czy da się uzupełnić tę lukę?
Owszem. Lody rzemieślnika Giuseppe Lamandiniego, z założenia cruelty-free (czyli wolne od okrucieństwa), są długo oczekiwaną odpowiedzią na takie zapotrzebowanie. Zawierają składniki wyłącznie pochodzenia roślinnego – na mleko krowie, jajka i ich śladowe ilości nie ma miejsca, a miejsce nabiału zajmuje mleko sojowe, ryżowe i kokosowe. Tradycyjne receptury zostały zmodyfikowane w taki sposób, by umożliwić postawienie pierwszych kroków w tej dziedzinie, natomiast ich dopracowanie do obecnego poziomu zawdzięcza Giuseppe swej inwencji i pasji oraz życzliwym uwagom klientów sopockiej lodziarni w latach 2009-2010.
Kompozycja każdego smaku tworzona jest ze świeżych i wysokiej jakości składników, a dodatki chemiczne i proszki lodowe to pojęcia obce. Dla przykładu, smaki owocowe i warzywne powstają ze świeżo wyciskanych i niepasteryzowanych soków; nierafinowany cukier trzcinowy, syrop z agawy i pozyskiwany z brzozy ksylitol nadają lodom słodyczy; wreszcie całość dopełniają inne komponenty – wśród nich tzw. superfoods (żywność będąca skoncentrowanym źródłem witamin i mikroelementów), np. surowe kakao, spirulina (rodzaj alg morskich) i jagody goji.
Sublimacja smaku
Weganizm nierzadko postrzegany jest jako ograniczenie z racji mniejszego wyboru choćby w kwestiach dietetycznych oraz przez konieczność rezygnacji z różnych delikatesów, do których przyzwyczajone są nasze rozpieszczone podniebienia. Tak jednak nie musi być, a roślinne alternatywy dla popularnych produktów mogą być równie smaczne, a nawet lepsze, czego przykładem są właśnie lody Giuseppe – prócz innych wymogów spełniają zarówno postulat weganizmu, jak i niebanalnego smaku. Dzięki podobnym rozwiązaniom zmiana stylu życia na wegański przez osoby rozważające taki krok staje się z pewnością łatwiejsza. Ponadto tylko nieprzeciętna jakość gwarantuje wegańskiemu produktowi możliwość zdobycia uznania na skomercjalizowanym rynku obojętnym na przesłanki etyczne.
Dzisiaj opracowanych smaków jest ponad czterdzieści, z czego więcej niż dwadzieścia regularnie produkowanych zostało zarejestrowanych przez Vegan Society (www.vegansociety.com), co daje marce prawo do posługiwania się uznanym na świecie logo identyfikującym produkty wegańskie.
Jednakże Gelati Giuseppe to nie tylko i wyłącznie marka adresowana do wegan (klienci wegańscy stanowią poniżej 5% klienteli). Jest to propozycja skierowana do każdego, kto zechce jej spróbować. Jako taka oferuje bogaty wybór smaków – zarówno tych tradycyjnych, jak wanilia, czekolada, orzech laskowy czy truskawka, jak i mniej typowych, np. gianduia, piña colada, marcepan, marchewka czy cytryna ze spiruliną. Mimo różnych preferencji smakowych, przy takim wyborze z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Brak dodatków aromatycznych sprawia, że delektujemy się naturalnym wysublimowanym smakiem, nie zaś sztucznie wzmacnianym, niewyważonym i przesłodzonym substytutem.
Raj na Ziemi
Znany aktywista na rzecz praw zwierząt, amerykański profesor prawa Gary L. Francione, napisał: „W szklance mleka lub wafelku lodów jest chyba więcej cierpienia, niż w steku”. Produkując swoje lodowe przysmaki bez nabiału, Gelati Giuseppe stara się, by stwierdzenie to coraz mniej odnosiło się do owego „wafelka lodów”, i jest to wkład firmy w ograniczanie antropocentryzmu praktykowanego za wszelką cenę. Wielu klientów nie ma świadomości, że powracając, by kosztować kolejnych porcji i smaków przemycają odrobinę wegańskiej etyki w swoje życie i oszczędzają tyleż cierpienia tym, którzy nie zasługują na nie wcale. Firma nie jest ponadto obojętna na kwestie eksploatacji ludzi w krajach ubogich, dlatego na ile to możliwe stosuje produkty fair trade (czyli pochodzące ze sprawiedliwego handlu).
W dobie wielu nadwrażliwości pokarmowych i otyłości lody wegańskie są doskonałą alternatywą dla osób z alergią na białka mleka krowiego i nietolerancją laktozy oraz dla wszystkich liczących kalorie. Nie zawierając konserwantów, rafinowanego cukru i tłuszczu zwierzęcego, oraz będąc opartymi głównie na składnikach z certyfikowanych upraw organicznych, lody Giuseppe są o niebo zdrowszym i mniej kalorycznym deserem od lodów tradycyjnych.
Tak jak lanie wody bez konkretnej treści, wątpliwą wartość mają przemysłowe lody przepełnione powietrzem. Te wykonywane rzemieślniczo, tak jak Gelati Giuseppe, zawierają go niewiele, przez co są bardziej spoiste i intensywne w smaku. Jakie są tego konsekwencje? Otóż klient płaci za lody, a nie za powietrze, zaś sprzedawca oszczędza energię, ponieważ takie lody degustuje się najlepiej w około -8°C, nie w -18°C tak jak przemysłowe (na marginesie: brak nabiału jest również dużym krokiem w stronę redukcji zanieczyszczania środowiska przez hodowlę zwierzęcą).
Metamorfoza
W tym roku firma zamknęła jedne drzwi, a otworzyła kilkoro nowych – lodów skosztujecie nie w dotychczasowej lodziarni w Sopocie, a w różnych punktach rozszerzających swoją ofertę z inspiracji mroźnymi smakołykami Giuseppe. Miejsc tych będzie coraz więcej w miastach Polski. Pochwalić się nimi może już oczywiście Trójmiasto, a kolejnymi są lub wkrótce będą Warszawa, Szczecin, Poznań, Wrocław i inne. Z tego zjawiska firma jest bardzo dumna, licząc na to, że wielu nowych klientów wyrobi sobie o jej ofercie jak najlepsze zdanie. Oprócz lodów w restauracjach i kawiarniach, dostarczanych w opakowaniach odpowiednich dla gastronomii, w ofercie sklepów ze zdrową i ekologiczną żywnością pojawiają się też wybrane smaki w opakowaniach 420 g (ok. 500 ml).
Co jeszcze można napisać o lodach Gelati Giuseppe? Zaprzyjaźniona osoba stwierdziła: „Są najlepsze i w moim wegańskim świecie jedyne”. Osoby, które w swoim świecie jeszcze takich nie znalazły oraz wszystkich zainteresowanych zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej http://www.gelatigiuseppe.pl, gdzie dostępne są m.in. informacje o smakach i aktualnych punktach sprzedaży, natomiast w celu nawiązania kontaktów handlowych prosimy dzwonić na numer 534-58-52-79.



Nel 2001 la McDonald’s ha aperto un nuovo punto vendita di 550 metri quadri ad Altamura, paese di 70 mila anime. Inizialmente, il colosso del panino ha fatto breccia fra i tanti giovani del posto. Dopo qualche mese, il panettiere Luca Di Gesù aprì una piccola bottega accanto al “gigante”. La gente, ha cominciato a snobbare il buon Mc e a fare incetta delle specialità preparate da Di Gesù. Il resto venne da sé, come una naturale conseguenza. Dopo solo un anno e mezzo il McDonald’s di Altamura fu costretto a chiudere, mentre il panificio è ancora là. Anzi, questa storia, finita persino sul New York Times e su Liberation, ora è diventata un docufilm – “Focaccia blues” – prodotto da Alessandro Contessa, con la regia di Nico Cirasola e la partecipazione straordinaria di Renzo Arbore, Lino Banfi, Michele Placido e Nichi Vendola. Un cast d’eccezione per un documentario che il 6 aprile è stato proiettato, in quasi-contemporanea, al Vinitaly di Verona e a Chicago, durante il concerto di Renzo Arbore. Dopo il concerto Arbore, insieme con il panettiere Di Gesù e una delegazione di Altamura si sono recati a rendere omaggio di una di queste famosissime focacce nientemeno che al presidente della McDonald’s Usa. Non sappiamo come l’abbia presa, ma, di sicuro, non sarà stato piacevole vedersi rendere pan per focaccia.
L’asino e la vita
29 December 2008 by belitapol
Charlie Chaplin
A Mirella di Cuesme, con affetto.
C’era una volta una coppia con un figlio di 12 anni e un asino.
Decisero di viaggiare, di lavorare e di conoscere il mondo. Così partirono tutti e tre con il loro asino. Arrivati nel primo paese, la gente commentava: “guardate quel ragazzo quanto è maleducato…lui sull’asino e i poveri genitori, già anziani, che lo tirano”.
Allora la moglie disse a suo marito: “non permettiamo che la gente parli male di nostro figlio. Il marito lo fece scendere e salì sull’asino.
Arrivati al secondo paese, la gente mormorava: “guardate che svergognato quel tipo…lascia che il ragazzo e la povera moglie tirino l’asino, mentre lui vi sta comodamente in groppa.” Allora, presero la decisione di far salire la moglie, mentre padre e figlio tenevano le redini per tirare l’asino.
Arrivati al terzo paese, la gente commentava: “pover’ uomo! dopo aver lavorato tutto il giorno, lascia che la moglie salga sull’asino. e povero figlio. chissà cosa gli spetta, con una madre del genere! Allora si misero d’accordo e decisero di sedersi tutti e tre sull’asino per cominciare nuovamente il pellegrinaggio.
Arrivati al paese successivo, ascoltarono cosa diceva la gente del paese: sono delle bestie, più bestie dell’asino che li porta. Gli spaccheranno la schiena!
Alla fine, decisero di scendere tutti e camminare insieme all’asino. Ma, passando per il paese seguente, non potevano credere a ciò che le voci dicevano ridendo: guarda quei tre idioti; camminano, anche se hanno un asino che potrebbe portarli!
Conclusione: ti criticheranno sempre, parleranno male di te e sarà difficile che incontri qualcuno al quale tu possa andare bene come sei. Quindi: vivi come credi. fai cosa ti dice il cuore…ciò che vuoi…una vita è un’opera di teatro che non ha prove iniziali.
Quindi: canta, ridi, balla, ama… e vivi intensamente ogni momento della tua vita… prima che cali il sipario e l’opera finisca senza applausi. (Charlie Chaplin)
Ringrazio menphis75 per questo racconto (www.menphis75.com)
Posted in Articoli in italiano | Tagged asino, Charlie Chaplin, commenti, critiche, figlio, gente, vita | Leave a Comment »